galerię dodano 17.07.2006

 

Na stromym cyplu góry Chojna (450m n.p.m.) nad Jeziorem Bystrzyckim wznoszą się wspaniałe ruiny zamku Grodno, niegdyś jednej z największych i najsilniejszych warowni na Śląsku.

Historia

Początki zamku sięgają końca XIII wieku. Zbudował go książę Bolko I. Górska warownia zajmowała wtedy tylko najwyższą część wzgórza i składała się z piętrowego budynku, wieży obronnej, wieży bramnej i murów obwodowych. Wcześniej prawdopodobnie istniał tu gród z XII w. księcia Bolesława Wysokiego strzegący szlaku z Wrocławia do Czech, choć niektórzy uznają że już wtedy był to zamek. Legenda natomiast mówi, iż około roku 800 przybył w te strony angielski rycerz i zbudował na Chojnie czworoboczną strażnicę. Pierwsza wzmianka z 1315r. mówiła, że zamek jest własnością księcia świdnicko - jaworskiego Bernarda. Burgrabią był Kylian von Haugwitz. W I poł. XIV Bolko II rozbudował zamek, który składał się z wysokiej wieży, dwóch budynków stanowiących pomieszczenia załogi, wieży bramnej, drewnianych zabudowań gospodarczych oraz dużego dziedzińca. Całość otoczona była murem obronnym. W 1392 r. zamek wraz z całym księstwem przeszedł na własność czeską. W XV w. - zarządzało nim kilka różnych rodów rycerskich, aż w końcu opanowali go rozbójnicy. Stąd dokonywali napadów i rabowali okoliczną ludność oraz kupców. Jednym z rycerzy rozbójników był Jerzy Puczek (Mühlheim), a po nim ród Czettritzów. W 1535 r. Hieronim Czettritz sprzedał zamek Krzysztofowi Hochbergowi z Książa. W 1545 r. - cesarz Ferdynand I przekazał zamek Maciejowi z Łagowa (von Logau), sekretarzowi biskupa wrocławskiego Jakuba von Salza. Rozpoczął on przebudowę i rozbudowę zamku w duchu renesansu, kontynuowaną przez syna Jerzego. Powstały wtedy: dziedziniec dolny otoczony murem obronnym z pięcioma bastejami, brama wejściowa z budynkiem mieszkalnym, piekarnia, łaźnia i budynki gospodarcze, liczne portale z szarego piaskowca oraz zaliczany do najpiękniejszych na Śląsku, zdobiony sgraffitami portal budynku przedbramia z 1570. Z relacji z 1588r. można się dowiedzieć, że zamek został "z tak wielkim nakładem pracy i kosztów wybudowany, że nawet książę bez wstydu mógłby w nim zamieszkać". Pod koniec XVI w. z powodu kłopotów finansowych wdowa po Jerzym z Łagowa musiała pozbyć się zamku, który powrócił do cesarza Rudolfa II. Ten przekazał go za zasługi w walce z Turkami hospodarowi mołdawskiemu Michałowi Walecznemu. Podczas wojny trzydziestoletniej Szwedzi częściowo zniszczyli zamek. W 1679 r. zamek był oblegany podczas buntu chłopskiego skierowanego przeciw ówczesnemu właścicielowi Zagórza - baronowi Jerzemu von Ebenowi. Zamku nie zdobyli, a barona wsparły wkrótce wojska sprowadzone ze Świdnicy. Dwóch przywódców buntu powieszono. W 1774 r. zamek został opuszczony. W 1789 r. zawaliła sie ściana południowa i zachodnie skrzydło mieszkalne. Na pocz. XIX w. majątek Ebenów rozparcelowano pośród wierzycieli. Gdy zamek przejęli okoliczni chłopi, zaczęto rozbierać ruinę. W 1823 r. zamek uratował prof. Johann Gustaw Gottlieb Busching z Wrocławia, który rozpoczął prace zabezpieczające a następnie rekonstrukcyjne. Zamek został przystosowany do celów turystycznych, powstała m.in. restauracja i muzeum ze starym uzbrojeniem. W lata 1840-1907 dalsze prace przeprowadzili jego następcy - hr. Fryderyk Burghaus oraz baron Maksymilian Zeidlitz. W 1869 r. od uderzenia pioruna spłonęła wieża. W 1904 r. Zeidlitzowie zrekonstruowali malowidła na budynku bramnym. Zdewastowany i okradziony po wojnie zamek przekazano wałbrzyskiemu oddziałowi Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, a następnie oddziałowi PTTK w Wałbrzychu. W 1951 r. rozpoczęto prace konserwacyjne.

Dzięki współpracy z muzeami w Wałbrzychu i Wrocławiu oraz zaangażowaniu Andrzeja Pankowskiego otwarto w 1965r. Regionalne Muzeum PTTK Zamek "Grodno". 
Położenie

Na zamek wchodzi się przez wspomniany budynek bramny z pięknymi lwami pilnującymi wstępu do warowni. Na dziedzińcu dolnym widać działo francuskie z 1870r. oraz stara lipa sądowa z XV w. Na zamek górny wchodzi się przez przepiękny portal renesansowego przedbramia. W jego bogatej kompozycji płaskorzeźbiarskiej widać herby właścicieli oraz personifikację cnót rycerskich: Wierności, Sprawiedliwości, Umiarkowania, Miłosierdzia, Siły, Cierpliwości Mądrości i Nadziei. Na parterze zamku górnego są postawione dwa krzyże pokutne i moździerz, to tutaj wita nas szkielet księżniczki. Znajduje się tu również sala z namiastką broni drzewcowej na ścianach. Na piętrze przedstawiona jest historia zamku i okolic oraz krzyży pokutnych. Ważnym miejscem na zamku jest 34 m wieża z drewnianym hełmem, z której roztaczają się przepiękne widoki okolic. Na dziedzińcu górnym znajduje się osławiona studnia. W podziemiach zamku jest również sala tortur z różnymi narzędziami np. garottą czy hiszpańskimi łaskotkami. 
Zamek znajduję się w Zagórzu Śl. 12km na południe od Świdnicy.

Szkielet księżniczki

Uwięziony i zakuty w kajdany szkielet, który można zobaczyć w zamku górnym nawiązuje do legendy o księżniczce śląskiej Małgorzacie. Ojciec przeznaczył ją na żonę pewnego bogatego starca. Ona jednak zakochała się w dwa razy młodszym giermku. Pewnego razu na wspólnej schadzce przyłapał ją ojciec. Dziewczyna dostała ostatnią szansę lecz niczego to nie zmieniło - wciąż nie zamierzała wychodzić za starca. Okrutny ojciec kazał więc zrzucić giermka ze skały, a córkę zakuć w kajdany i zamurować w komnacie, której okno wychodziło na miejsce śmierci ukochanego giermka. Duch tragicznie zmarłej Małgorzaty zwany Białą Damą pojawia się o północy w jasne księżycowe noce na wieży zamkowej.

Ciekawa jest też historia samego szkieletu. Turystom pokazywano go już w XIX w. Nie był to oczywiście ten sam szkielet. Prof. Busching kupił kości jakiegoś listonosza za 5 talarów, wkrótce po zakupie zamku. Od tej pory pełniły one funkcję szkieletu księżniczki. Nie konserwowane uległy jednak zniszczeniu w latach 60-tych XX wieku. Prawdziwy szkielet zastąpiono więc plastikową atrapą znana z szkolnych sal do biologii. W 1974 zamek zwiedzała grupa lekarzy, pracownicy zamku poprosili więc o kobiecy szkielet. Wkrótce potem dostarczył go antropolog z Wrocławia. Wykorzystał kości kobiety odkopane na średniowiecznym cmentarzysku w Czersku. To właśnie one stanowią dziś atrakcję turystyczną a do lochu w którym leżą, zwiedzający wrzucają monety, aby powrócić w te piękne strony.

Studnia

Inna legenda związana jest z zamkową studnią. W dawnych czasach pan zamku stoczył zwycięską bitwę i wziął wielu jeńców. Po pewnym czasie jeden z nich, pochodzący z Turcji, zwrócił się z gorącą prośbą do pana zamku o puszczenie wolno i powrót do swej ojczyzny. Usłyszał taką odpowiedź - O tak! Wolność uzyskasz wtedy, gdy na dziedzińcu zamku wykopiesz studnię, w której będzie woda. Oprócz wolności dostaniesz pieniądze i konia na podróż do ojczyzny". Turek uniżenie podziękował i ochoczo zabrał się do kopania studni. Szybko jednak zrozumiał w czym tkwił haczyk obietnicy pana. Pod kilkudziesięciocentymetrową warstwą ziemi ukazała się twarda, lita skała. Marzenia szybkiego powrotu do ojczyzny oddaliły się. Nie poddał się jednak i zaczął kuć skałę ostrymi narzędziami. Praca była bardzo trudna i ciężka. Dopiero po 20 latach bardzo ciężkiej pracy dokopał się do wody. Zgodnie z obietnicą jeniec zyskał wolność, pieniądze i konia, aby mógł wrócić do swej ojczyzny. Dzisiaj studnia pełni funkcję maszynki do spełniania życzeń, wrzuca się pieniądze i wymyśla życzenie, które ma się ziścić. 

Hitlerowski skarb

W latach 90-tych XX w. dużą sensację wzbudziły listy hitlerowskiego sapera wysyłane bez adresu zwrotnego do redakcji wrocławskiego Słowa Polskiego z informacjami o ukrytych w zamku Grodno tajemniczych skrzyniach. Osiadły po wojnie w nieznanym miejscu Polsce kapitan Leonhard von Schreck opisywał jak to w 1945 r. wezwał go wysoki rangą SS-man i pokazał plany dwóch miejsc - podziemnego tunelu pod jakąś górą i średnowiecznego zamku. Schreck miał opracować zabezpieczenia minerskie obu miejsc w celu ukrycia bardzo ważnych rzeczy przed nadchodzącymi wojskami sowieckimi. W podziemiach zamku złożono dwie duże skrzynie. Po wykonaniu pracy w drodze powrotnej do Wrocławia, podczas postoju Schreck dostał od towarzyszącego mu SS-mana strzał w plecy. Przeżył jednak i zdecydował się mówić, ale dopiero po 50 latach. O wielkim znaczeniu skrzyń świadczyć ma fakt, iż długo po wojnie zwiedzając zamek z wnukiem w grupie niemieckich turystów zauważył jakoby SS-mana, który organizował całą akcję w 1945 r. Schreck postawił warunek, że kolejne listy będą dostarczane do redakcji po ich regularnym drukowaniu na łamach gazety. Tak też się stało, lecz wprowadziły one tylko zamieszanie. Częściowo powtarzał opisywane już fakty w formie beletrystycznej, ale zauważalne były pewne różnice jak np. inne nazwiska hitlerowców. Kolejny list był już testamentem Schrecka, pisanym nieco dziwnym archaicznym językiem, w którym zobowiązywał swojego jedynego przyjaciela prawnika, twórcę testamentu, do przekazania wielu ważnych informacji w pięciu kolejnych listach, tak aby jego rodzina pozostała anonimowa i bezpieczna. Podał też szczegóły zaminowania zamku oraz kilka detali związanych z warownią mających uwiarygodnić jego słowa. Niczego to jednak nie dowiodło, a wprowadziło jeszcze większy zamęt. Na zamek wybrała się grupa eksploratorów, jednak nic specjalnego nie odkryto. Wiele osób uznało to wszystko za czyjąś zabawę. Niestety nie nadszedł już żaden następny list, więc sprawa pozostaje niewyjaśniona. 


źródła:
Anna Będkowska-Karmelita, „Przewodnik po Ziemi Wałbrzyskiej”, Opole 2005
B. Guerquin, „Zamki śląskie”, Warszawa 1957


pict0397.jpg pict0407.jpg pict0413.jpg pict0419.jpg pict0425.jpg pict0427.jpg
pict0430.jpg pict0432.jpg pict0436.jpg pict0440.jpg pict0443.jpg pict0444.jpg
pict0445.jpg pict0446.jpg pict0450.jpg pict0452.jpg pict0454.jpg pict0455.jpg
pict0458.jpg pict0465.jpg        

wszystkie prawa zastrzeżone - wykorzystywanie zdjęć bez wiedzy i pozwolenia autora zabronione!

Copyright & design by  Michał Czejgis 2006-